Domi, to sama rozkosz i słodycz - do schrupania...
To była sesja " na żywioł " ( nie planowana) ale nie mogłam oprzeć się tej ślicznosci, która z wdziękiem i pełną naturalnością stawała przed moim obiektywem.
Pogoda tej wiosny nas nie rozpieszcza...ale projekt fotograficzny zmobilizował mnie do wyjścia z dzieckiem na spacer, odwiedzedzenia sasiadów, kupienia swieżych, wiejskich jaj i zrobienia kilka kadrów.
Ostatnio ktoś oglądając mojego bloga zapytał - dlaczego w moim porfolio nie ma zimowych kadrów ? - Długo próbowałam sama sobie odpowiedzieć na to pytanie, bo przecież zima była i nawet nie skąpiła śniegu...Pytanie pozostawiam bez odpowiedzi...a w zamian zimowe widoki..